środa, 20 maja 2015

Togijskie życie nad oceanem

...
                Jakaś wesoła buzia zagląda nam do samochodu. Rose, miejscowa fryzjerka. Nasz mięciutki aniołek o szczodrym, troskliwym i wielkim sercu. Dba byśmy nie byli głodni. Przynosi tutejsze smakołyki. Gotuje więcej by nie zabrakło nam na kolacje. Uczy mnie tajników afrykańskich wege sosów. „Nie jesz mięsa?”, pada przy pierwszy spotkaniu. „Nic nie szkodzi, zrobię bez”. Wiecznie zadowolona, lubiąca ładne fryzury i dobre jedzenie mieszkanka rybackiej wioski. Po dniu pełnym wrażeń przy połowach ryb, zapominamy kupić wodę. My tak, Rose nie. Przynosi całą torbę z samego rana. Rozczula nas jej cudowna postawa i prostota w byciu dobrym dla innych. Lubi moje dredy. Tu w Afryce nie są postrzegane negatywnie jak to niekiedy miało miejsce w Polsce.
...

JUŻ NIEDŁUGO UKAŻE SIĘ NASZA KSIĄŻKA!!! 
Tą i inne niesamowite historie z naszej dwuletniej przeprawy przez kilkanaście krajów afrykańskiego lądu będziesz mógł zabrać do domu. Poznasz w niej nasze życie, cudownych, napotkanych po drodze ludzi, poznasz smaki i zapachy Afryki. 
Pozdrawiamy Was serdecznie i już wkrótce szukajcie nas w księgarniach !



Plaże w Lome, stolicy





Plaże niedaleko granicy z Beninem





Michał łapie za liny...


























Ocean wyrzucił ogromnego żółwia...myślałam że jeszcze żyje..niestety

Rose uczy mnie gotować pyszne afrykańskie sosy


Rodzina Shantal z którą mieszkalismy tydzień

Mały Yotam

Etya z pięknym afro...naturalnym

Nasze tarasy











































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz