piątek, 3 lipca 2015

Malaria... wizyta w stolicy... poszukiwanie zaginionej paczki...

...

                 „Nie….podaj mi leki teraz” słyszę po chwili. „Jest coraz gorzej”. Po pół godziny Michał płonie. „Jest coraz zimniej”, mówi. Okrywam go kocem. Parzy. Nie możemy spać. Michał z bólu a ja?... z przejęcia? Rano słabnę licząc że wszystko i tak jest w porządku. Nie dopuszczam myśli że też mam malarię. Koło południa zwala mnie z nóg. Chyba to nie żarty. Biorę pierwszą dawkę leków. Zaczyna się dobowa walka z wykańczającą tropikalną bestią. Boli mnie każdy kawałek mojego ciała. Od stóp po czubek głowy. Nie mogę leżeć. Nie mogę siedzieć. Kręcę się jęcząc z bólu przerywanym niekontrolowanym wybuchem płaczu. Z bezsilności.
...

JUŻ NIEDŁUGO UKAŻE SIĘ NASZA KSIĄŻKA!!! 
Tą i inne niesamowite historie z naszej dwuletniej przeprawy przez kilkanaście krajów afrykańskiego lądu będziesz mógł zabrać do domu. Poznasz w niej nasze życie, cudownych, napotkanych po drodze ludzi, poznasz smaki i zapachy Afryki. 
Pozdrawiamy Was serdecznie i już wkrótce szukajcie nas w księgarniach !



Przydrożne warzywniaki


Dodaj napis



















Termity, latające stwory, łapane na wiadro z wodą, suszone, pieczone...idealna przekąska do lokalnego piwa

Pozdrawiamy z Togo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz